Każdy operowany bariatrycznie (resekcja mankietowa czy bypas żołądkowy, gastric bypass) rozstając się ze szpitalem dostaje zalecenie okresowej kontroli. Ja informuję, że nie powinien tego już robić chirurg, gdyż jego rola najpewniej jest zakończona. Najlepszy jest lekarz to specjalizujący się w leczeniu chorób metabolicznych (trudno znaleźć w mniejszych ośrodkach), jedną z takich chorób jest cukrzyca (diabetolog). Należy bezwzględnie przyjmować suplementy oraz robić okresowe badania krwi. Wyjaśniam obrazowo, że trzeba ocenić, czy suplementy zostały chłonięte czy też „przeleciały” jedynie przez nasz organizm. Zgodnie z opinią stowarzyszeń naukowych zaleca się badanie krwi co 3 miesiące przez pierwszy rok, co 6 miesięcy przez drugi rok, a następnie corocznie – niezależnie od rodzaju przebytego zabiegu bariatrycznego.
Praktyka wskazuje, że tak nie jest. Zalecenia nie są przestrzegane.
Gdy ktoś z operowanych przeze mnie pacjentów odezwie się po miesiącach czy latach pytam o przyjmowane suplementy i kontrolne badania krwi. Wynik: słabo! Badań nie było! Kuriozalna jest odpowiedź: tak się dobrze czuję, że suplementów nie potrzebuję! Gdy to słyszę – włos się na głowie jeży. Kiedyś zapasy organizmu się wyczerpią! W każdym podręczniku żywienia i neurologii są barwne opisy osób z poważnymi niedoborami żywieniowymi! To temat na osobny wpis.
Kontrolne badania krwi po operacji bariatrycznej. Nasuwa się pytanie, jak często powinny być wykonywane? Czy częściej po bypasie żołądkowym niż po resekcji mankietowej? (w końcu to o wiele większy zabieg) Czy wszyscy równo powinni mieć badania? Czy jest grupa osób, która jest na niedobory szczególnie narażona? Bo może nie trzeba tak wszystkich cisnąć o te kontrole?
Pojawiła się publikacja, która częściowo odpowiada na te pytania.
W USA przebadano prawie 400 chorych po resekcji mankietowej i bypasie żołądkowym (wiek 49 lat, BMI wyjściowe 44). Podsumowano wyniki badań laboratoryjnych wykonanych w 6 kolejnych odstępach czasowych (od 3 do 24 miesięcy od operacji); oceniono jaki procent badanych miał badany składnik krwi wyraźnie za niski: wit. D (< 30), ferrytyna (< 30), cynku (< 60), folianów (< 4.8 ), wit. B1 (<70) , wit. A <70), miedzi (< 70), wit. B12 (< 211) lub za wysoki – całkowitą zdolność wiązania żelaza ( ≥ 400). Oto co stwierdzono.
Wyniki okazały się zaskakująco dobre. Często występowało jedynie za niskie stężenia wit. D oraz ferrytyny (białka transportującego żelazo). Niedobory cynku miał mniej, więcej co 10. badany. Na drugim biegunie była wit. B12, wit. A oraz miedź. Tutaj odchylenia od normy, czyli za niskie stężenie, miało jedynie kilka procent badanych. Czy warto je w ogóle oznaczać?
U kogo występowały niedobory żywieniowe po operacji? U tych, którzy je mieli przed operacją.
U tych chorych ryzyko pooperacyjnych niedoborów było prawie 4 razy wyższe (dla poszczególnych badanych substancji ryzyko 2,78 do 29,8 raza większe niż u osób wyjściowo bez niedoborów). Przykładowo, gdy przed operacją był niedobór B12 – ryzyko wystąpienia tego niedoboru po operacji było 29,8 raza większe niż u tych, którzy przed operacją mieli B12 w normie.
Ważna informacja jest też taka, że częstość pooperacyjnych zaburzeń odżywiania jest podobna po resekcji mankietowej i bypasie żołądkowym.
Wniosek: kontrola krwi głównie u osób, które już przed zabiegiem bariatrycznym mają niedobory żywieniowe. Czego się spodziewać: niedoborów wit. D oraz składników krwi związanych z metabolizmem żelaza. Oznaczanie B12 (gdy przed zabiegiem w normie) – nie ma większego sensu.